WYNIKI
FOTO AW - W. Grzesiak
MAMY PIERWSZEGO MISTRZA POLSKI
IV
runda WMMP rozpoczęła się od piątkowej sesji klasyfikacyjnej.
Nad Torem „Poznań” na zmianę padał deszcz i świeciło słońce.
Sobota przywitała wszystkich słoneczną pogodą. W miarę jednak
upływu czasu nad torem zawisły ciemne chmury. Pierwsze krople
pojawiły się o godz. 15:15 kiedy klasa Superstock 600 stała już
na polach startowych. Procedura startowa musiała wobec tego
zostać przerwana. Zawodnicy zjechali do boksów, aby zmienić
opony. W między czasie jednak tor przesechł i startujący
wyjechali ponownie na tym samym ogumieniu.
Sobotni wyścig klasy Superstock 600 to walka między
Andrzejem Chmielewskim (OtoMoto Racing Team) i Marcinem
Kałdowskim (LKT Wyczół). Przez pierwszą część prowadził Andrzej,
w połowie wyścigu został wyprzedzony przez Marcina, na cztery
okrążenia przed końcem odzyskał jednak pozycję lidera i
przekroczył linię mety zaliczając czwarte w tym sezonie
zwycięstwo na poznańskim torze. Marcin jednak zapowiada rewanż:
jechało mi się bardzo wolno, słyszałem że Andrzej zawsze
lubi się wieźć za poprzedzającym zawodnikiem. Jechałem za nim
przez sporo okrążeń, w pewnym momencie zobaczyłem, że zawodnik
22 (Daniel Bukowski) się do nas zbliża i postanowiłem
przyśpieszyć. Pod koniec odkręcił mi się zbiorniczek od płynu
hamulcowego i cała zawartość wyciekła mi na oponę. Nie
wiedziałem, czy to już koniec opony, jechałem „slajdami”. Gdybym
nie popełnił błędu przed wyjściem na prostą, gdzie nie wskoczył
mi bieg, to prawdopodobnie bym wygrał, ale jutro też jest
wyścig, więc zobaczymy co będzie. Obecnie startuję w
Mistrzostwach Niemiec, skorzystałem z tego, że mam teraz wolny
termin i przyjechałem potrenować do Poznania.
Za plecami Andrzeja i Marcina natomiast trwała nie mniej
pasjonująca walka o 3 miejsce między Tomaszem Kędziorem (A.
Polski/CREATIVE HONDA RACING) i Danielem Bukowskim (A.
Wielkopolski/AUTO PRESTIGE RACING). Do 9 okrążenia prowadził
Daniel, na 10 okrążeniu musiał jednak ustąpić, jeżdżącemu z
rundy na rundę coraz szybciej Tomkowi.
Mateusz Stokłosa (A. Wielkopolski/STOKSON RACING TEAM)
przyjechał na metę siódmy. Podczas piątkowych treningów
kwalifikacyjnych Mati „wyleciał” z toru za wieżą kartingową przy
PP11. Na szczęście nic mu się nie stało, jednak doznane
potłuczenia nie pozwoliły mu nawiązać walki o czołową lokatę.
W
niedzielę po starcie Superstock 600 również zaczął padać deszcz
i na trzecim kółku wyścig został przerwany, aby zawodnicy mogli
zmienić opony. Po krótkiej przerwie dokończono pozostałe z 15
kółek Toru „Poznań”. Zawodnicy pokazali niezwykle emocjonującą
walkę o podium. Marcin Kałdowski, Andrzej Chmielewski, Grzegorz
Nowak (LW R.T. POWERED BY SZKOPEK), Tomasz Kędzior i Daniel
Bukowski tasowali się między sobą wielokrotnie. Przez pierwszą
część wyścigu prowadził Marcin, potem na prowadzenie wysunął się
Daniel, na ósmym kółku jednak Kałdowski odzyskał pozycję lidera
i nie oddał jej, aż do mety. Drugi szachownicę minął Andrzej, a
trzeci Grzegorz. Tomek nie zakwalifikował się na podium, a
Daniel ostatecznie musiał zadowolić się piątym miejscem.
Do końca sezonu w klasie Superstock 600 pozostały dwa wyścigi.
Andrzej Chmielewski jednak już dziś zapewnił sobie tytuł Mistrza
Polski.
Zawodnicy Pucharu Yamahy R1 i R6 podczas weekendu
wyjeżdżali do wyścigu dwukrotnie. W klasie R1 podczas
sobotnich zmagań stawkę prowadzili przedstawiciele
Automobilklubu Wielkopolski Paweł Kusyk i Rafał Trzciński.
Ostatecznie Rafał wygrał, a Paweł przyjechał drugi. Lider
klasyfikacji sezonu Konrad Wilusz (A. Małopolski) po czwartkowym
upadku jechał zdecydowanie zachowawczo i minął linię mety jako
trzeci. Niedzielne podium wyglądało identycznie jak sobotnie.
Paweł Kusyk: startowałem z siódmej pozycji startowej, start
nie był najlepszy, odjechało mi kilka osób, zwłaszcza Rafał,
goniłem grupkę która odjechała dobre trzy kółka, starałem się
wyprzedzać jak najszybciej, no i wyprzedziłem wszystkich,
niestety Rafał odjechał już tak daleko, że nie byłem w stanie go
dogonić. Przy tym jeszcze na przedostatnim okrążeniu, w zakręcie
lewym po „Sławiniaku” miałem porządnego „high side”, mało się
nie wywróciłem. Udało się jednak obronić drugą pozycję z czego
bardzo się cieszę.
W
klasie R6 tradycyjnie zwyciężył bezkonkurencyjny Przemysław
Janik (A. Polski), czym zapewnił sobie wygraną w sezonie 2008.
Przemysław Janik: zwycięstwo mam już w kieszeni, wczoraj
zwycięstwo przyszło bardzo łatwo, nie było żadnej walki w klasie
R6, natomiast dzisiaj Marcin Małecki miło mnie zaskoczył. Miło i
nie miło bo siedział mi cały czas na ogonie. Skrupulatnie
wykorzystywał każdy mój błąd. Tasowaliśmy się od piątego
okrążenia. Nieraz zdarzało się, że jechałem na drugiej pozycji,
wyprzedzałem go wbijając czwórkę zamiast dwójki na „Sławiniaku”,
tak więc totalne rozproszenie. Jedna sytuacja bardzo
niebezpieczna, postawiło motocykl bokiem na lewym za „Sławiniakiem”.
Niewiele brakowało, a skończyło by się zerowym dorobkiem
punktowym, na szczęście wszystko poszło dobrze. Wiem, że Marcin
starał się walczyć do samego końca, ale defekt motocykla odebrał
mu tę możliwość, tak więc wielkie gratulacje dla chłopaków.
Walkę o kolejne dwa miejsca na pudle w sobotę stoczyli
Wojciech Lemański (KM Szczecin) i Piotr Kubiak (A.
Wielkopolski). W niedzielę Piotr ponownie był trzeci, natomiast
drugi tym razem przyjechał Marcin Małecki.
Marcin Małecki: mimo że punktacja mówi swoje, to wyścigi
cały czas trwają, będę robił wszystko, aby choć raz w tym
sezonie stanąć na pierwszym miejscu. To „drugie” jakoś do mnie
przylgnęło i niestety tak cały czas jest. No cóż, są możliwości,
uczynię wszystko ze swojej strony, aby było lepiej. Myślę, że
dzisiaj już była bardzo duża szansa, aby zdobyć pierwsze
miejsce, przez pewną cześć wyścigu nawet prowadziłem. Niestety
defekt motocykla uniemożliwił walkę, wiedziałem że nie będę w
stanie na niesprawnym motocyklu przyjechać pierwszy, dlatego
wolałem przywieźć pewne drugie miejsce, gdyż punktacja o drugie
miejsce w klasyfikacji jest bardzo ciasna. Są tam różnice
dosłownie jednego punktu.
Podczas IV rundy WMMP dwa wyścigi przejechali przedstawiciele
Pucharu Suzuki 600 i 1000. W klasie Suzuki pow. 600 nagrodę
główną sezonu zapewnił sobie Tomasz Biernat (A.
Wielkopolski/SUZUKI GRANDYduo TEAM), który w pierwszym wyścigu
przyjechał na metę pierwszy, przed Pawłem Żuralskim (A.
Wielkopolski) i Mariuszem Durynkiem (A. Wielkopolski/ BAUMASTER
RT). Natomiast w drugim wyścigu musiał ustąpić pierwszeństwa
Mariuszowi, a szachownicę minął tuż przed Pawłem.
Tomasz Biernat: wczoraj huśtawka z pogodą, do końca nie
wiadomo było na jakich oponach jechać, w końcu wyjechaliśmy na
oponach suchych. Mimo że podczas wyścigu spadło kilka kropel
deszczu, to udało się skończyć na pierwszym miejscu. Dzisiaj
niestety jeden zakręt przedobrzyłem i oddałem bez walki
zwycięstwo. To, że wygrałem w klasyfikacji sezonu to zasługa
całego zespołu i wszystkich osób które mi pomagały. Dziękuje
serdecznie.
W
klasie Suzuki do 600 pudło między siebie podzielili Radosław
Skalmierski, Mariusz Kondratowicz i Arkadiusz Śliwa (LOCTITE
CERESIT RT). Podobnie było w niedzielę, z tym że Mariusz
przyjechał tym razem przed Radosławem. Arek ponownie był trzeci,
jednak wziąwszy pod uwagę jego problemy z motorem, cieszył się
że udało mu się w ogóle ukończyć wyścig i wywalczyć miejsce na
pudle.
Arkadiusz Śliwa: to była ciężka walka, mieliśmy sporo
problemów, wczoraj podczas pierwszego wyścigu wybuchł nam
silnik. W ogóle jakimś cudem udało mi się dojechać na trzeciej
pozycji. W nocy pojechaliśmy kupić kompletnie nowy silnik, który
wmontowywany był przez całą noc. Troszeczkę jestem nie wyspany.
Chłopacy byli szybsi, ale trzecie miejsce jest, nie ma tragedii,
szczególnie biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności, choć
niedosyt pozostaje. Nie odpuszczamy, będziemy walczyć do końca.
Do
wyścigu Pucharu PZM kl. Pretendent zameldowało się 19
głodnych sportowych emocji motocyklistów. Po treningach
kwalifikacyjnych w pierwszym rzędzie na polach startowym
stanęli; Sebastian Wala, Adam Osiński, Dariusz Tomaszewski (A.
Wielkopolski) i Zbigniew Zenowicz (GKM Bałtyk).
Na metę pierwszy przyjechał Sebastian Wala, drugi Adam Osiński,
a trzeci Krzysztof Marciniak.
Sebastian Wala: rewelacja, to był mój pierwszy wyścig w życiu
i pierwsze miejsce, więc jestem potwornie zadowolony, spełnienie
marzeń. Dalszy ciąg motocyklowej przygody zależy tylko od
finansów, to jest mój główny problem i jeśli uda się znaleźć
jakiś sponsorów można to ciągnąć dalej.
Adam Osiński: jechałem motocyklem o pojemności 600,
koledzy którzy byli na pierwszym i trzecim miejscu 1000-siącami,
w szaleńczej walce goniłem ich, udało się zrobić drugie miejsce.
Miałem apetyt na pierwsze, niestety różnica motocykli mi na to
nie pozwoliła.
Krzysztof Marciniak: na początku podchodziłem do tego
wszystkiego z amatorszczyzną, w końcu zaczęło mi to wszystko
wychodzić. Miałem dobrych nauczycieli, Sławiński mnie najpierw w
to wszystko wciągnął, później Paweł Szkopek mi trochę pomagał
oraz Mieciu ze Szczecina, który kiedyś był Mistrzem Polski w
125-tkach. Na podstawie ich wskazówek po prostu jakoś to
wszystko wyszło i z ósmego miejsca poszedłem na trzecie,
utrzymałem je, udało się. W miarę sił i pieniążków będę walczyć
dalej. Następnym razem liczę na pierwsze miejsce.
Sobotni wyścig BMW został anulowany, gdyż pięciu
zawodników z dziewięciu startujących wywróciło się na trzecim
okrążeniu. Trzech na zakręcie numer 5, jeden na 12-nastce i
jeden na 16-stce.
W niedzielę na szczęście pogoda dopisała i zawodnicy mogli
ścigać się bez większych niespodzianek. Kolejne zwycięstwo
zaliczył bezkonkurencyjny Grzegorz Szczypka: wczoraj na
trzecim okrążeniu nagle zaczęło padać, ja się wysypałem na
„Sławińskim”, później kolejnych czterech zawodników i wyścig
został przerwany. Dzisiaj miałem dobry start i prowadziłem od
początku do końca.
Drugi na metę przyjechał Paweł Podgórski, a trzeci Krzysztof
Karkoszka (A. Zamkowy): pokaz przewracania motocykli BMW
zademonstrowaliśmy wczoraj, na drugim okrążeniu zaczęło padać,
na trzecim już padało bardzo mocno i wszyscy w zasadzie z
czołówki wyścigu, pięciu zawodników jeden po drugim
poprzewracaliśmy się. Przez to mechanicy od Irka Sikory mieli
co robić cały wieczór, do późnej nocy. Dzisiaj pogoda
sprzyjająca, udało mi się wystartować jako drugi, jednak zaraz
kolega Podgórski mnie wyprzedził. Jechaliśmy w trzech dosyć
równym tempem. Tak jak w zasadzie wystartowaliśmy tak
dojechaliśmy do mety. Nikt nikogo nie był w stanie wyprzedzić.
Z
uwagi na fakt, iż klasa Superbike i Superstock 1000 nie
miała „mokrego” treningu, organizatorzy musieli go zapewnić
zawodnikom przed startem do wyścigu. Najcięższe motocykle
wyjechały więc na pola startowe ze sporym opóźnieniem. W
pierwszej linii zobaczyliśmy bezkonkurencyjnego Pawła Szkopka
(A. Polski/DIALOG RACING TEAM) obok brata Marka Szkopka (A.
Polski/DIALOG RACING TEAM), Bartłomieja Wiczyńskiego (A.
Wielkopolski/FASTBIKER.PL) i Kena Jensena (Dania). Paweł jak
zwykle zdystansował rywali, natomiast dramaty działy się za jego
plecami. W klasie Superstock 1000 upadek zaliczył jadący za
bratem Mikroszkopek oraz Bartłomiej Wiczyński. Pod ich
nieobecność wygrał Sławomir Grausam (GKM Bałtyk), drugi na mecie
zameldował się Marcin Walkowiak (A. Wielkopolski/LW R.T. POWERED
BY SZKOPEK), a trzeci niespodziewanie Adam Badziak (A. Polski/SHELL
POLAND POSITION R.T.).
Marcin Walkowiak: nikt nie spodziewał się, że tak się ułoży
ten wyścig, wiele osób miało upadek, w tym także ja, upadłem na
szóstym, czy siódmym okrążeniu, pozbierałem się i pojechałem.
Upadł także Marek Szkopek i Bartek Wiczyński, ale oni się nie
pozbierali. Ten wyścig dostarczył naprawdę bardzo wiele emocji.
Zwiększyłem swoją przewagę bodajże o 23 punkty w klasyfikacji
sezonu, niestety nie mogłem walczyć z kolegami ręka w rękę jak
to było na poprzedniej rundzie. Wygrałem bo oni się przewrócili.
Nie jest to moje wymarzone zwycięstwo, ale cieszę się, że udało
mi się znaleźć na podium.
Natomiast w klasie Superbike z Makroszkopkiem na „pudle”
stanęli; niezwykle wzruszony Janusz Oskaldowicz (A.
Wielkopolski/SHARP RACING TEAM), który startował na pożyczonym
motocyklu oraz Ireneusz Sikora (AMK Gliwice).
Janusz Oskaldowicz: wyścig był bardzo emocjonujący,
standardowo pada, nie pada, ale rozpadało się na dobre, tak więc
ja powiem zupełnie szczerze, ulżyło mi. Ulżyło mi dlatego, że
startowałem na motocyklu pożyczonym. Jak Państwo wiecie zostały
mi skradzione motocykle, części, narzędzia, wszystko, wszystko,
co tylko miałem przez lata gromadzone, łącznie z rowerem i
kombinezonem. Dzięki przychylności i wsparciu moich kumpli i
przyjaciół wystartowałem. Najbardziej zasłużonym jest Krzysztof
Kalski, który pożyczył mi osobiście swój motocykl. Ja nie wiem,
czy ja bym komuś obcemu pożyczył motocykl, bo człowiek bardzo
emocjonalnie się wiąże z tym sprzętem. W związku z tym trzeba go
podziwiać, że tak się stało. No cóż w związku z tym, że padał
deszcz, ja lepiej się czułem na tym motocyklu niż na „suchym”.
Ten motocykl jest typowym Stockiem, więc pewnie nie mógł bym nim
jechać tak agresywnie jak jechałem moją Yamahą. Sam wyścig był
dość ciekawy, ze startu wyszedłem przyzwoicie. Po pierwszym
kółku byłem już drugi, tak naprawdę były momenty, że mogłem
dojść Pawła, ale fakt, że mam pożyczony motocykl sprawiał, że
odnosiłem się do niego z szacunkiem i nie chciałem prowokować
niebezpiecznych sytuacji. Wyprzedził mnie Marek Szkopek,
jechałem kawałek za nim, za wszelką cenę chciał mi odjechać,
wywalił się. Następny Walkowiak, też chciał mi odjechać, wywalił
się. Ja jechałem cały czas spokojnie i miałem chrapkę na Pawła,
rozsądek jednak powiedział – Janusz nie wygłupiaj się, nie Twój
motocykl i tak wyścig się skończył, przyjechałem drugi. Jestem
bardzo zadowolony z dzisiejszego wyścigu, cieszę się że w ogóle
udało mi się wystartować, bo jeszcze tydzień temu byłem załamany
i nie przypuszczałem, że w ogóle wystartuje. Tak więc dzięki
pomocy kumpli jednak da się żyć.
Serdecznie dziękuje Krzysztofowi Kalskiemu, Pawłowi Szkopkowi,
że pomógł mi w ustawieniu tego motocykla, Robertowi
Michalczewskiemu, że pożyczył mi koła, Hubertowi Tomaszewskiemu
itd. Mógłbym wymieniać naprawdę dziesiątki porządnych ludzi,
przeróżne osoby naprawdę pomagały. Wszystkim za to dziękuje!
Chciałbym się zwrócić z apelem, bo ukradli to ludzie powiązani
ze światkiem wyścigowym. Jest wysoka nagroda za ten motocykl,
albo za wskazanie kto to ukradł. Ja domyślam się z grubsza, że
jest to osoba z tego kręgu, bo był to fachowiec. Jest nagroda,
więc proponuję, aby to oddali, oddali to w miarę szybko i
bezboleśnie.
W
łączonym wyścigu klas Pucharu Yamaha 125 i Pucharu Hondy CBR
125 stawkę wyścigu od początku do końca prowadził Jakub
Wróblewski (A. Wielkopolski) i on to stanął pierwszy na pudle,
obok Jakuba Chwastka i Kamila Syska (KTM Novi Kielce).
Jakub Wróblewski: deszcz to jest moja mocna strona, rywale
bardzo silni, wyścig na początku ekscytujący, później stawka się
rozciągnęła i dojechałem bez przeszkód pierwszy do mety.
Natomiast w Pucharze Hondy CBR 125 wygrał 15-letni Artur
Wielebski (A. Wielkopolski), drugi był Janusz Oskaldowicz, który
jednak jako VIP nie zabiera cennych punktów i nagród młodszym
kolegom, tak więc jego drugie miejsce na pudle zajął Przemysław
Piastowski (WYCZÓŁ Gościeradz), a trzeci był Wojciech
Jakubowski (A. Wielkopolski).
Janusz Oskaldowicz o technice „śledziowej”: dla rozrywki
wystartowałem w Hondzie CBR, no powiem szczerze że 30-lat temu
jeździłem na takim motocyklu, ale technika „śledziowa” to było
coś wspaniałego. Kiedyś wokół stadionu 10-lecia jak były
wyścigi, mieliśmy dostarczone WSK-i ze Świdnika, chyba 20 czy 30
motocykli i wszyscy zawodnicy ścigali się na tym sprzęcie.
Ponieważ tam była bardzo mała moc około 10 KM, w związku z tym
jak się położyło nogi na tym motocyklu, właśnie tak na śledzia,
to motocykl jechał szybciej. Tutaj też się to sprawdziło, więc
nie wiem czemu wszyscy się tak dziwią, bo to powinno być
ogólnie wiadome. Taka metoda na „śledzia” powoduje, że na końcu
prostej startowej mam o 5 km większą prędkość. Mimo, że
wywaliłem się dwa razy to udało mi się skończyć wyścig na drugim
miejscu. Więc jak widać metoda sprawdziła się w 100%.
Niedzielne zmagania zakończyły wyścigi klas Rookie 600 i
Rookie pow. 600.
W klasie Rookie 600 po starcie na czoło stawki wysunął się
Arkadiusz Śliwa (LOCTITE CERESIT RT), na drugim kółku został
wyprzedzony przez Mariusza Kondratowicza (Motoklub Olsztyn),
który prowadził stawkę do dziewiątego okrążenia. Na dziewiątym
kółku na pierwszą pozycję wysunął się niespodziewanie Kacper
Trzyna (A. Radomski), a Mariusz z powodu „wycieczki” przy
trybunie kartingowej na pobocze nie ukończył wyścigu.
Ostatecznie więc zwyciężył Kacper, drugi przyjechał Janusz Mitko
(LOCTITE CERESIT RT), a trzeci Arkadiusz Śliwa.
Kacper Trzyna: wyścig bardzo trudny, cieszę się, że mogłem w
końcu zawalczyć z Arkiem i Mariuszem, bo nigdy mi się to nie
udawało. W końcu udało mi się utrzymać ich tempo, tak więc
jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego dnia.
W klasie Rookie pow. 600 wygrał Paweł Górka, drugi linię mety
minął Andrzej Kwaśniak, a trzeci Daniel Mańkowski (A.
Wielkopolski).
Paweł Górka: wyścig był z tego powodu trudny, że wyjechaliśmy
na oponach na „mokre”, a okazało się, że można było spokojnie
jechać na „suchych”. Chciałem wrócić na pierwsze miejsce w
punktacji sezonu, więc jak zobaczyłem że Andrzej Dzionek nie
wystartował, Daniel wypadł, wziąłem oddech i chciałem po prostu
jechać, aby dojechać, zdobyć punkty i wrócić na pierwsze
miejsce.
Kolejna runda wyścigów motocyklowych w dniach 26-27.07.2008 na
czeskim torze w Moście, a my w tym samym
czasie zapraszamy na Tor „Poznań” na wyścigi samochodowe.
Tekst - Teresa Cichacka
|