20.02.2010 -ZIMNA NAWIGACJA
 

WYNIKI

FOTO

W ten piękny słoneczny poranek kiedy cała nasza rodzinka przekładała się na drugi boczek, tatuś i mamusia szykowali się na „Zimną nawigację”. Po zeszłorocznym sukcesie wprost nie wypadało nie jechać, a tak po prawdzie to byliśmy już strasznie wygłodniali naszej kochanej nawigacji. Po konkretnej odprawie w wykonaniu kilku komandorów ruszyliśmy na tor kartingowy. Muszę przyznać było zaje fajnie kiedy tak przeciągałam na obrotach mojego Bolida, a ten wchodził w te ciasne zakrętasy, no było super. Druga próba niesamowicie zakręcona wyglądająca na taką co się jej nigdy nie zapamięta, no ale jak się ma takiego pilota i takie auto to żadna próba nie straszna. W nasze łapki trafiły wreszcie papiery wzięliśmy się do solidnej nawigacyjnej roboty. Nie posądzając kolegi Popy o złośliwości zaczęliśmy rozgryzać SM „Jarek”. Cóż fajnie się jeździło tylko jakieś takie niejasne  przeczucia że jednak nie na tym rajdzie jesteśmy ze względu na brak PKPów. Przed czasem wjechaliśmy w strefę zadowoleni z siebie oddajemy papiery i totalna załamka w kilku słowach jakie wypowiedział autor trasy zrozumieliśmy dlaczego mieliśmy złe przeczucie. Nie wrysowując sobie w mapę SMa, nie zwracaliśmy uwagi że jeździmy po jego kawałku co nie jest dozwolone wedle kodyfikatora. Stanęliśmy od razu do pokonania po raz drugi drugiej próby i tym razem zjadła nas rutyna wydawało się że skoro już raz ta trasę przejechałam to i tym razem z luzikiem pokonam tą trasę a jednak stało się inaczej trasę pokonałam nawet bez taryfy ale niestety musiałam długo odkręcać żeby powrócić na prawidłową trajektorie lotu. Pokrzepiający łyk kawusi z mleczkiem, chwilka dla wyluzowania i odbieramy papiery na drugi odcinek. Zaczęliśmy od wyszukiwania w zakamarkach mapy niezliczonej liczby strzałeczek mówiących o tym czy droga np. jest jednokierunkowa lub jak trzeba przejechać dane skrzyżowanie. Ruszyliśmy już nie jechało się tak łatwo, nagle przypomniało się nam o mostkowym konstansie trzeba wracać co z tego że już zamknęliśmy sobie możliwość poprawy przybijając pieczątkę musimy sprawdzić czy nie zmienia to naszego przejazdu jeszcze bardziej. Zmieniło poprawiliśmy się na ile było to możliwe i dalej mierzyliśmy się ze złośliwymi znakami ustąp pierwszeństwa przejazdu które były konstansem wyrzucającym w prawo, a my byśmy tak bardzo chcieli w prawo. Z półgodzinnym spóźnieniem w końcu udało się nam ukończyć drugi odcinek rajdu. Oddaliśmy papiery i autor trasy szybciutko wyprostował wszelkie niejasności, życie stało się bardziej zrozumiałe. Zrozumieliśmy wysokiego miejsca to my nie zajmiemy. Pyszny obiadek przeplatany rozmowami o trasie, kawusia i informacja że są już wyniki. Wygrali Puchalscy no cóż z nimi nie wstyd przegrywać nasza załoga zajęła 6 miejsce. No cóż, może nie wysoko ale zabawa rewelacyjna bardzo się cieszę że mogłam uczestniczyć w tak fajnej imprezie, gratulacje dla organizatorów. A i jeszcze jedno zabrakło tylko mrozu ale myślę że się będzie wstydził i już w przyszłym roku będzie na pewno no bo my postaramy się zrobić wszystko żeby nas nie zabrakło.

 PS. Czyli słowo od pilota tej załogi.

Powiem krótko autorom trasy. BRAWO!!!!! O to właśnie chodzi w naszej zabawie. Jechać, jechać, jechać a na końcu dowiedzieć się co nie tak zrobiliśmy. Traska bardzo trudna, ale bez wątpliwości ( przynajmniej z mojej strony) kodyfikacyjnych i tak właśnie ma być. Macie mnie u siebie za rok, choćby nie wiem co się działo.

Relacja: Załoga Michalaczków